»Ich nähre mit dem,
wovon ich mich selbst ernähre.«

»...inde pasco, unde pascor...«

Augustinus Aurelius, Sermo 339, 4

 
»Karmię was tym,
czym sam żyję.«

BOTSCHAFT FÜR DIE WOCHE - MEDYTACJA TYGODNIA
P. Teodor Puszcz SChr

 
 


Die Hochzeit zu Kana

Fresko von Giotto di Bondone (1267-1337),
Arenakapelle in Padua.
Quelle: L. Bellosi. Giotto. Florenz 2003, S. 47.

2. Sonntag im Jahreskreis

Am zweiten Sonntag im Jahreskreis stellt die Kirche im Mittelpunkt ihrer Liturgie die Beschreibung des ersten Zeichens aus dem Evangelium nach Johannes. Nur dieser Evangelist berichtet über das Wunder Jesu während der Hochzeit zu Kana (Joh 2, 1-11). Für ihn ist das das erste der sieben Zeichen in seinem Evangelium. Giotto di Bondone (1267-1337), der sich als ausgezeichneter Freskenmaler in verschiedenen Städten Italiens den Namen machte, hat 1305-1306 in der Arenakapelle in Padua (Capella degli Scrovegni) Bilderzyklen zum Leben Jesu, Jungfrau Maria und ihrer Eltern gemalt. Unter den 38 Fresken befindet sich auch ein Bild mit der Hochzeit zu Kana. Auf den Ernst vorhergehenden Szenen folgt mit der Hochzeit zu Kana eine erfrischende Ruhepause. Der eingehend geschilderte Innenraum mit seinen Wandbehängen, die dickbäuchigen Weinkrüge, die Knechte mit ihren komischen Gesichtern, die fast zum Lachen reizen, geben dem Ganzen eine unbeschwert fröhliche Stimmung, die in den folgenden drei Szenen allerdings sogleich wieder größerer Würde weicht. Jesus sitzt ganz abseits am Tisch. Zu seiner Linken zwei Jünger, weiter der Bräutigam und die Braut, ausgezeichnet mit Kopfschmuck und festlicher Kleidung. Neben der Braut sitzt Maria, die mit dem Gesicht und dem Zeigegestus sich dem Gastwirt zuwendet. Zwei Diener neben ihm sind mit dem Abfüllen der Krüge beschäftigt. Zwei weiteren sind links im Bild zu sehen, der eine hört Jesus zu und der andere bedient das Brautpaar.
Ein orientalisches Hochzeitsfest dauerte drei, manchmal aber auch vier bis sieben Tage und Nächte lang. Die Männer saßen in einer Reihe nebeneinander am Boden, entsprechend ihrem Alter und ihrer gesellschaftlichen Stellung. Die Frauen befanden sich ihnen gegenüber und formten einen Kreis. Musiker und Diener hatten ihren Platz nahe bei der Haustüre. Ein üppiger Hochzeitsschmaus wurde vom Bräutigam angeboten. Die Nachbarn bereiteten besonders beliebte Gerichte als ihre Gaben an das Brautpaar. Für den Wein sorgten die Gäste. Die Gäste gaben der Reihe nach den Dienern Auftrag, den Wein herbeizuschaffen. Beim Ausschenken des Getränks erwähnten die Diener jeweils den Namen des Spenders. Alle tranken dann auf die Gesundheit und das Glück des Brautpaars. Jeder Gast war verpflichtet, seinen Teil zum guten Gelingen des Festes beizutragen. Jeder Gast hielt es für seine Ehre und Pflicht, dem Bräutigam seine Freundschaft zu beweisen. Nach der östlichen Etikette durfte ein Gast aber nur dann einen Diener Auftrag geben, neuen Wein herbeizubringen, wenn die Reihe an ihm war. Eine Bestellung außer der Reihe zwischendurch, auch nur irrtümlicherweise, wurde dem Gast sehr übel genommen. Ein derartiges Abweichen von der überlieferten Sitte würde auch von den Besuchern als eine Beleidigung empfunden. Bei dieser Hochzeit saß Maria in einer Gruppe der Frauen, schaute aber immer zu ihrem Sohn hinüber, dem einzigen nüchtern Gebliebenen unter all den Männern. Sie sagte zu ihm, der östlichen Fassung des Textes nach: der Wein hatte abgenommen (Joh 2, 3). Jesus antwortete ihr: Meine Stunde ist noch nicht gekommen (Joh 2, 4). Das aramäische Wort shaa heißt Stunde, Zeit und Reihe und muss im vorliegenden Vers als die Reihe an mir interpretiert werden. Jesus bezog sich auf die Gewohnheit des gastlichen Bewirtens. Offensichtlich war er noch nicht an die Reihe gekommen, um seinen Beitrag zu leisten. Maria vermutete offenbar, es sei jetzt der Moment für Jesus gekommen, die Gesellschaft zu bewirten. Sie wandte sich an die in ihrer Nähe stehenden Diener und flüsterte ihnen zu, sie sollten tun, was er ihnen auftragen werde (vgl. Joh 2, 5). Maria dachte nicht im entferntesten daran, Jesus werde ein Wunder wirken. Bisher hatte ihr Sohn noch keine getan. Die Mutter war daher von allen weitaus am meisten überrascht und erfreut, als sie hörte, wie die Gäste das Getränk, das Jesus ihnen vorsetzen ließ, als das beste von allen bisherigen rühmten. Die Gäste hatten erwartet, aus den Krügen, welche die Diener auf Geheiß Jesu mit Wasser füllten, nichts anderes als Wasser eingeschenkt zu bekommen. Wenn Männer, die sich ganz der geistigen Tätigkeit widmen, wie Jesus auch, Festlichkeiten beiwohnten, lehnten sie es nicht nur ab, Wein für die Gäste zu kaufen, sondern ermahnten die Teilnehmer auch, mit dem Trinken aufzuhören. Das führte oft zu Völlerei, Streit, Mord und Totschlag. Jeder derartige Mann schlug immer den Gebrauch von Wasser vor. Jesus in Kana hat sich zuerst auch so verhalten, als er die Krüge mit Wasser füllen ließ. Er behob den Mangel an Wein dadurch, dass er den Gästen Wasser anbot und ihren Durst mit geistigem Wein löschte. Wasser ist das beste und kostbarste Getränk der Welt. Der Mensch kann ohne Wein leben, aber keine Kreatur das Wasser entbehren. Dieses erste Wunder Jesu hat geistige Bedeutung. Seine Lehre war die beste, welche die Galiläer bisher je zu kosten bekommen hatten.

Jesus, wecke in uns den Durst deines Getränks.
Jesus, fülle uns mit deiner Lehre.
Jesus, lösche in uns den Durst nach deiner Liebe.

2 Niedziela Zwykła

W drugą Niedzielę Zwykłą Kościół stawia w centrum swojej Liturgii opis pierwszego znaku z Ewangelii Janowej. Tylko ten Ewangelista opowiada o cudzie Jezusa podczas wesela w Kanie (J 2, 1-11). Dla niego jest to pierwszy z siedmiu znaków w jego Ewangelii. Giotto di Bondone (1267-1337), który zasłynął jako wyśmienity malarz fresków w różnych miastach włoskich, namalował w latach 1305-1306 w kaplicy na Arenie w Padwie (Capella degli Scrovegni) cykle obrazów opowiadające o życiu Jezusa, Panny Maryi i Jej rodziców. Wśród 38 fresków znajduje się obraz z weselem w Kanie. Powaga w poprzedzających scenach ustępuje miejsca ożywiającej pauzie w scenie wesela w Kanie. Szczegółowo przedstawione wnętrze z makatami, wybrzuszone dzbany na wino, słudzy z komicznymi minami, przyprawiającymi o śmiech, nadają całości beztroską i wesołą atmosferę. Ta z kolei od razu ustępuje miejsca ponownie wielkiej godności w następujących trzech scenach. Jezus siedzi przy stole całkiem z boku. Po Jego lewicy dwaj uczniowie, następnie oblubieniec i oblubienica, odznaczający się strojem i ozdobami na głowie. Obok oblubienicy siedzi Maryja, która zwraca się do starosty. Dwaj słudzy obok niego są zajęci napełnianiem dzbanów. Następnych dwóch widzimy z lewej strony obrazu, jeden z nich słucha Jezusa, a drugi obsługuje młodą parę.
Orientalne wesele trwało trzy, a czasami cztery do siedmiu dni i nocy. Mężczyźni siedzieli na ziemi w rzędzie obok siebie, odpowiednio do wieku i rangi społecznej. Kobiety natomiast znajdowały się naprzeciw nich i tworzyły koło. Muzycy i słudzy mieli swoje miejsce w pobliżu wyjścia. Wykwintna uczta weselna była przygotowana przez oblubieńca. Sąsiedzi przygotowywali ulubione potrawy jako dary dla młodej pary. Natomiast o wino troszczyli się goście. Owi goście po kolei dawali polecenie sługom, aby przynieśli wino. Podczas nazlewania wina słudzy wymieniali imię kolejnego ofiarodawcy. Wszyscy pili toast za zdrowie i szczęście zaślubionych. Każdy z gości był zobowiązany dołożyć swoją część, by uroczystość się udała. Każdy z gości uważał za honor i obowiązek, okazać w ten sposób swój szacunek i przyjaźń oblubieńcowi. Według wschodniej etykiety gość mógł dać polecenie słudze, aby przyniósł nowe wiono, dopiero wtedy, gdy przyszła na niego kolej. Zamówienie poza kolejką, także przez pomyłkę, było niemile widziane. Takie odstąpienie od panującego zwyczaju mogłoby przez gości być odebrane jako obraza. Podczas tego wesela Maryja siedziała w grupie kobiet i spoglądała stale w stronę swojego Syna, który jako jedyny z mężczyzn pozostał trzeźwy. Powiedziała Ona do Niego, według wschodniej wersji tekstu: ubyło już wina (J 2, 3). Jezus Jej odpowiedział: Moja godzina jeszcze nie nadeszła (J 2, 4). Aramejskie słowo shaa znaczy godzina, czas, kolejka i powinno w tym wersie być zinterpretowane jako moja kolejka. Jezus odniósł się tutaj do zwyczaju gościnności. Widocznie nie przyszła jeszcze Jego kolejka, aby dołożyć swoją część. Maryja przypuszczała, że teraz przyszedł odpowiedni moment dla Jezusa, aby ugościł towarzystwo. Zwróciła się Ona do sług stojących w pobliżu i szepnęła im, aby uczynili to, co im powie (por. J 2, 5). Maryja nie myślała wcale o tym, że Jezus uczyni cud. Do tej pory Jej Syn nie uczynił żadnego. Matka była chyba najbardziej z wszystkich zaskoczona i uradowana, kiedy goście napój podany przez Jezusa, pochwalili jako najlepszy z wszystkich dotychczas podanych. Goście spodziewali się, że z dzbanów napełnionych wodą na polecenie Jezusa, podadzą im nic innego jak tylko wodę. Gdy mężczyźni, oddani całkowicie duchowej działalności, podobnie jak Jezus, bywali na uroczystości, to nie tylko nie popierali kupna wina dla gości, ale upominali ich do zaprzestania picia, bo to często prowadziło do obżarstwa, sporów, mordów i zabójstw. Każdy człowiek tego typu proponował raczej spożywanie wody. Jezus w Kanie najpierw zachował się w ten sposób, gdy polecił dzbany napełnić wodą. Zaradził On brakowi wina przez to, że gościom zaproponował wodę i ich pragnienie ugasił duchowym winem. Woda jest najlepszym i najcenniejszym napojem na świecie. Człowiek bez wina może przeżyć, ale żadne stworzenie nie może obejść się bez wody. Ten pierwszy cud Jezusa ma duchowe znaczenie. Jego nauka była najlepszą z nauk, jakich Galilejczycy do tej pory zakosztowali.

Jezu, wzbudź w nas pragnienie Twojego napoju.
Jezu, napełnij nas Twoją nauką.
Jezu, ugaś w nas pragnienie Twojej miłości.

 
 
Archiv - Archiwum
Counter
web design net-golum