»Ich nähre mit dem,
wovon ich mich selbst ernähre.«

»...inde pasco, unde pascor...«

Augustinus Aurelius, Sermo 339, 4

 
»Karmię was tym,
czym sam żyję.«

BOTSCHAFT FÜR DIE WOCHE - MEDYTACJA TYGODNIA
P. Teodor Puszcz SChr

 
 


Die wunderbare Speisung
Kassettendecke der Hospitalkirche in Hof (1688-1689).

17. Sonntag im Jahreskreis

Jesus lehrte die Menschen lange, heilte sie, empfing sie freundlich und redete zu ihnen vom Reich Gottes - so berichten die Evangelisten (vgl. Mk 6, 34; Mt 14, 14; Lk 9, 11). Mit einem Wort, er sorgte sich um sie und gab ihnen geistliche Nahrung. Jesus sorgte aber auch für das leibliche Wohl der ihm nachfolgenden Menschen. In der Nähe der Stadt Betsaida, auf der anderen Seite des Sees von Galiläa, ereignete sich folgendes. Der Meister provoziert zuerst seine Jünger und wirkt dann ein Zeichen. Nicht nur die Synoptiker, sondern auch der Evangelist Johannes beschreibt die Geschichte von der Speisung der fünftausend Männer und weitere Menschen (vgl. Joh 6, 1-15). Eine Abbildung, die zu den 90 Bildern der Kassettendecke der Hospitalkirche in Hof gehört, zeigt die wunderbare Speisung. Die Bilderreihe aus dem Alten und Neuen Testament wurde auf Vorschlag des damaligen Pfarrers Nikolaus Meyer von dem Hofer Maler Heinrich Lohe innerhalb eines Jahres (1688-1689) vollendet.
Das Deckenbild zeigt Jesus, der unter einem Baum sitzt und mit drei Jüngern spricht. Es sind Philippus, Andreas und vielleicht Petrus. Der Meister stellt Philippus die Frage: Wo sollen wir Brot kaufen, damit diese Leute zu essen haben? (Joh 6, 5) Der Gefragte antwortet, dass das Geld nicht reicht. Der neben ihn stehende Andreas hat eine Idee. Er sah einen Jungen mit fünf Broten und zwei Fischen. Aber auch das reichte nicht aus. Der Junge wurde zu Jesus gerufen und ist mit seinem Korb mit Broten und den Fischen, die auf dem Boden liegen, zu sehen. Im Hintergrund erkennt man die sich niedersetzende Menschenmenge. Es wird gerade das Brot von den Aposteln verteilt oder aber die übrig gebliebene Brotstücke gesammelt. Der Maler versetzte dieses Ereignis in unsere Zeit und Landschaft. Es sind ein Berg und viele Bäume zu sehen.
Der hl. Ambrosius (ca. 340-397) erläutert in seinem Kommentar zum Lukasevangelium das Geheimnis der wunderbaren Speisung durch Christus folgendermaßen:
Es war nun angemessen, dass er jene, die er von Wunden und Schmerzen geheilt hatte, mit geistiger Nahrung auch vom Hunger befreite. Niemand empfängt sonach die Speise Christi, wenn er nicht zuvor geheilt wurde; und umgekehrt, wer zum Mahle gerufen wird, gelangt mit der Berufung zur Heilung. War er lahm, empfängt er die Fähigkeit zu gehen um kommen zu können; war er des Augenlichtes beraubt, vermag er schlechterdings das Haus des Herrn nicht zu betreten (vgl. Lk 14, 21), wenn es ihm nicht zurückgegeben wird. So wird also überall Ordnung im Geheimnisse [des Heils] eingehalten: zuerst werden mittels des Sündennachlasses die Wunden geheilt, sodann in reichlichem Maß die Speise des himmlischen Tisches dargeboten. Freilich noch nicht mit kräftigeren Speisen wird diese Schar erquickt, und ihre glaubensleeren Herzen noch nicht mit Christi Leib und Blut genährt. "Milch, spricht er, habe ich euch zum Trank gereicht, nicht feste Speise; denn noch wart ihr nicht fähig hierzu, und auch jetzt sogar seid ihr es noch nicht" (1 Kor 3, 2; vgl. Hebr 5, 12-14). Nach Art der Milch sind die fünf Brote zu werten; die kräftigere Speise aber ist der Leib Christi, der feurigere Trank ist das Blut des Herrn. Nicht alles essen und alles trinken wir sogleich, wenn wir anfangen. "Dies trink zuerst", sagt man uns. Es gibt also ein Erstes und es gibt ein Zweites, was man trinkt. Und es gibt ebenso ein Erstes, es gibt auch ein Zweites und gibt ein Drittes, was man isst: zuerst sind es fünf Brote (vgl. Lk 9, 13), dann sieben (vgl. Mt 15, 34), an dritter Stelle kommt der Leib Christi selbst (Ambrosius, Expositio in Lucam, Liber VI, 70-71).

Wenn das Brot, das wir teilen, als Rose blüht
und das Wort, das wir sprechen, als Lied erklingt,
dann hat Gott unter uns schon sein Haus gebaut,
dann wohnt er schon in unserer Welt (…)
(T: C. P. März, M: Kurt Grahl, in: M. Kessler (Hrsg.). Mit den Füßen Beten. Ein Pilgerbuch. Ostfildern 1999, S. 104)

17 Niedziela Zwykła

Jezus długo nauczał ludzi, uzdrawiał ich, przyjmował życzliwie i mówił im o królestwie Bożym - piszą ewangeliści (por. Mk 6, 34; Mt 14, 14; Łk 9, 11). Jednym słowem, troszczył się o nich, dał im duchowy pokarm. Jezus zatroszczył się także o cielesny pokarm dla ludzi, którzy szli za Nim. Wydarzyło się to w okolicach miasta Betsaidy, po drugiej stronie Jeziora Galilejskiego. Mistrz prowokuje najpierw swoich uczniów, a potem dokonuje znaku. Nie tylko synoptycy, ale także Jan ewangelista zapisał historię o nakarmieniu pięciu tysięcy mężczyzn i innych osób (por. J 6, 1-15). Przedstawienie, należące do serii 90 obrazów z sufitu kasetonowego kościoła szpitalnego w Hof, pokazuje cudowne nakarmienie. Seria obrazów ze Starego i Nowego Testamentu została wykonana, na podstawie propozycji ówczesnego proboszcza Mikołaja Meyera, przez malarza z Hof Heinricha Lohe, który wykonał to dzieło w ciągu jednego roku (1688-1689).
Nasza ilustracja ukazuje Jezusa siedzącego pod drzewem, który rozmawia ze swoimi uczniami. Są to: Filip, Andrzej i być może Piotr. Mistrz postawił Filipowi pytanie: Gdzie możemy kupić tyle chleba, aby ich nakarmić? (J 6, 5) Zapytany odpowiedział, że nie starczy pieniędzy. Obok niego stojący Andrzej ma pewną ideę. Widział on pewnego chłopca z pięcioma chlebami i dwiema rybami. Ale to też nie wystarczy. Przywołano jednak chłopca do Jezusa i teraz widzimy go z koszem pełnym chlebów oraz leżące na ziemi ryby. W tle spostrzegamy tłumy ludzi, które akurat zajmują miejsce na ziemi. Apostołowie rozdają teraz chleby lub zbierają pozostałe ułomki. Malarz wydarzenie to przeniósł w nasze czasy i umieścił je w naszym pejzażu. Na obrazie widzimy górę i wiele drzew.
Św. Ambroży (ok. 340-397) w swoim komentarzu do Ewangelii św. Łukarza następująco wyjaśnia tajemnicę cudownego nakarmienia ludzi przez Chrystusa:
Było słuszne, żeby On tych, którzy zostali uleczeni z ran i bólów, uwolnił także od głodu poprzez duchowy pokarm. Nikt nie przyjmuje pokarmu Chrystusa, jeśli wcześniej nie został uleczony i odwrotnie, kto jest zaproszony na ucztę, ten ma powołanie do tego, żeby być uleczonym. Jeśli ktoś był chromy, to otrzymuje zdolność chodzenia, aby móc przybyć. Jeśli ktoś był niewidomy, to nie może poprostu wejść do domu Pańskiego (por. Łk 14, 12), bez przywrócenia mu wzroku. Tak więc zachowany jest porządek tajemnicy zbawienia: najpierw zostają uleczone rany poprzez przebaczenie grzechów, a następnie podany obfiy pokarm niebieskiego stołu. Oczywiście jeszcze nie teraz zostają nakarmione tłumy stałym pokarmem, ani ich serca puste wiarą Ciałem i Krwią Chrystusa. "Karmiłem was mlekiem, - mówi On - nie zwyczajnym pokarmem, ponieważ do tego nie dorośliście. Zresztą, teraz też do tego nie dorastacie" (1 Kor 3, 2; por. Hbr 5, 12-14). Te pięć chlebów trzeba wartościować według rodzaju mleka. Mocniejszym pokarmem jest Ciało Chrystusa, a ognistym napojem Krew Pańska. Nie wszystko spożywamy i pijemy od razu, gdy rozpoczynamy. "To wypij najpierw" - mówią nam. Jest pierwszy i drugi napój. Jest także pierwszy, drugi i trzeci pokarm: najpierw jest pięć chlebów (por. Łk 9, 13), potem siedem (por. Mt 15, 34), a na trzecim miejscu samo Ciało Chrystusa (Ambrosius, Expositio in Lucam, Liber VI, 70-71).

Jeśli chleb, który dzielimy, zakwita jak róża
i słowo, które wypowiadamy, brzmi jak pieśń,
to Bóg zbudował już swój dom wśród nas
i mieszka już w naszym świecie (...)
(T: C. P. März, M: Kurt Grahl, in: M. Kessler (Hrsg.). Mit den Füßen Beten. Ein Pilgerbuch. Ostfildern 1999, s. 104)

 
 
Archiv - Archiwum
Counter
web design net-golum