»Ich nähre mit dem,
wovon ich mich selbst ernähre.«

»...inde pasco, unde pascor...«

Augustinus Aurelius, Sermo 339, 4

 
»Karmię was tym,
czym sam żyję.«

BOTSCHAFT FÜR DIE WOCHE - MEDYTACJA TYGODNIA
P. Teodor Puszcz SChr

 
 


Gleichnis von den bösen Winzern (Fol. 77r)

Miniatur aus dem Codex Aureus Epternacensis (Sign. Hs. 156 142)
27. Sonntag im Jahreskreis

Das Gleichnis von den bösen Winzern (Mt 21, 33-44) wurde im goldenen Kodex aus Echternach (Germ. Nationalmuseum Nürnberg, Sign. Hs. 156 142) im Bild gefasst. Die Pergamenthandschrift (1030-1050), die zu dem Echternacher Kloster gehörte, bietet vor den vier Evangelientexten jeweils 4-seitige Bilderzyklen in Streifenkompositionen an. Unsere Illustration befindet sich auf fol. 77r als zweite Bildseite des Leben-Jesu-Zyklus vor dem Lukasevangelium. Sie verteilt sich über die drei Streifen der Bildseite und präsentiert sich als sehr ausdruckstark: die Formen genau und die Farben kräftig.

Es war ein Gutsbesitzer, der legte einen Weinberg an, zog ringsherum einen Zaun, hob eine Kelter aus und Baute einen Turm (Mt 21, 33a) - so beginnt die Erzählung Jesu. Das Bild zeigt das gelungene Werk: Hoch und massiv der Wachturm (turris) in der Mitte, massiv und doch kunstvoll verziert die Kelter (torcular), von zierlichen grünenden Reben umwachsen. Der Besitzer, hier als Familienvater (pater familias) bezeichnet, spricht mit drei Winzern (agricolae) und ist zufrieden: sein Weinberg (vinea) ist eine sichere Anlage, deren imposanter Zaun (saepes) etwaige Besitzansprüche angrenzender Winzer abwehren und die Rebstöcke vor den Schäden durch wilde Tiere schützen wird. Dass der stämmige Mann links der Herr des Weinbergs ist, ist zu ersehen aus dem goldenen Stab, den er in der Linken hält. Mit der Rechten zeigt er am Turm vorbei in Richtung der Reben und der Kelter: Es ist der Augenblick, wo er den Weinberg an die Winzer verpachtet. Der Vordere streckt seine rechte Hand aus, damit der Pachtvertrag per Handschlag abgeschlossen wird. Aus dem weiteren Verlauf des Gleichnisses erfahren wir, dass der Pachtvertrag eine Klausel beinhaltet: Der Gutsbesitzer behält sich das Recht vor, zur Zeit der Lese seinen Anteil an den Früchten holen zu lassen (vgl. Mt 21, 34).
Als nun die Erntezeit kam (Mt 21, 34) passierte folgendes: die bösen Winzer, die bereits auf die Diener gewartet hatten und auf der Lauer lagen, packten seine Knechte; den einen prügelten sie, den anderen brachten sie um, einen dritten steinigten sie, mit allen weiteren machten sie es genau so (Mt 21, 35-36). Das Bild zeigt, dass der vordere Knecht sich das verletzte Auge zuhält. Zwei Knechte brechen unter den Steinwürfen und Lanzenstichen zusammen, zwei andere sind bereits tot. Bei allen fließt das Blut in Strömen.
Zuletzt sandte er seinen Sohn zu ihnen; denn er dachte: Vor meinem Sohn werden sie Achtung haben (Mt 21, 37) - erzählt Jesus weiter. Da steht er, der Sohn, schmächtig, noch nicht ausgewachsen, ein halbes Kind noch. Doch das Anliegen des Vaters ist ernst: Es gilt, wie im Vertrag vereinbart, seinen Anteil an Trauben sicher zu stellen. Der Sohn ist des Vaters ganze Hoffnung, darum ist diese Szene vor einem gewaltigen grünen Berg gemalt. Da muss es doch um mehr gehen als um Trauben. Und so kommt die Theologie mit ins Spiel: Der Vater sandte seinen einzigen Sohn Jesus Christus. Der soll ihm seinen Anteil sicherstellen, das auserwählte Volk Israel, mit dem er einen Bund geschlossen hat. Aber er leidet das Schicksal vieler Propheten vor ihm (vgl. Mt 23, 34-37). Er wird mit gewaltigen Lanzen getötet, einer packt ihn an den Füssen und schleift ihn aus dem Weinberg hinaus. Es ist auffallend, dass von Bildstreifen zu Bildstreifen der Zaun und die von ihm umgrenzte Fläche immer kleiner werden. Es ist gewissermaßen ein Fokussieren auf das Wesentliche hin: die Liebe, die sich wehrlos hingibt.
Das Reich Gottes wird euch weggenommen und einem Volk gegeben werden, das die erwarteten Früchte bringt (Mt 21, 43) - sagte Jesus. Gott hat Israel als seinen Weinberg angelegt. Aber die Winzer verweigern die Ernte. Die Knechte, die Propheten, die Gott schickt, erleiden ein schlimmes Los. Auch sein eigener Sohn. Soll das bedeuten, dass Israel verworfen und die Kirche an seine Stelle getreten ist? Angesprochen ist nicht Israel, sondern die Führer des Volkes. Jesus spricht von einem anderen Volk, von der Kirche. Für Israel und Kirche ist in gleicher Weise gültig, dass sie nach dem gleichen Kriterium rekrutiert werden. Beide stehen unter dem gleichen heilsgeschichtlichen Gesetz: Die Erwählung will mit den angemessenen Früchten beantwortet werden.

Herr, wir sind dein Weinberg.
Herr, du bist zugleich der Sohn des Weinbergbesitzers.
Herr, wir möchten dir die guten Früchte bringen.

27 Niedziela Zwykła

Przypowieść o przewrotnych dzierżawcach winnicy (Mt 21, 33-44) została przedstawiona na obrazie w tzw. Codex Aureus Epternacensis (Germ. Nationalmuseum Nürberg, Sign. Hs. 156 142). Ten pergaminowy rękopis (1030-1050), należący kiedyś do klasztoru w Echternach, zawiera cykle obrazów na 4 stronach, namalowane w kompozycji po 3 pasy na stronie i poprzedzające kolejne teksty ewangelii. Nasza ilustracja znajduje się na fol. 77r jako druga strona przed ewangelią św. Łukasza, zaopatrzoną w obrazy z cyklu życia Jezusa. Rozpościera się ona na trzy pasy ilustrowanej strony i jest wyposażona w bardzo reprezentatywne formy wyrazu, jak mocne kolory i dokładne formy.

Był pewien gospodarz, który założył winnicę, otoczył ją płotem, wykopał w niej tłocznię i zbudował wieżę (Mt 21, 33a) - tak rozpoczyna się opowiadanie Jezusa. Obraz ukazuje udane dzieło: wysoką i masywną wieżę warowną (turris) w środku, masywną i pięknie ozdobioną zieleniącymi się latoroślami tłocznię (torcular). Właściciel, nazwany tutaj ojcem rodziny (pater familias), rozmawia z trzema rolnikami (agricolae) i jest zadowolony, że jego winnica (vinea) jest zabezpieczonym zieleńcem, którego imponujący płot (saepes) może ochronić go przed wszelkimi roszczeniami graniczących właścicieli winnic, a winorośle przed szkodami dzikich zwierząt. To, że po lewej stronie widzimy właściciela winnicy, możemy rozpoznać po złotym drążku, który trzyma w lewej ręce. Prawą ręką natomiast wskazuje w kierunku latorośli i tłoczni. Jest to moment wydzierżawienia winnicy rolnikom. Stojący z przodu wyciąga swoją prawą rękę, aby przybiciem ręki - jak to było zwyczajem - zawrzeć dzierżawę. Z dalszego ciągu przypowieści dowiadujemy się, że umowa o dzierżawie zawierała następującą klauzulę: właściciel rezerwuje sobie prawo, by z nadejściem winobrania zebrać należną mu część owoców (por. Mt 21, 34).
Gdy nadszedł czas zbiorów (Mt 21, 34) wydarzyło się co następuje: źli rolnicy, czekający i czatujący już na sługi, chwycili ich, jednego obili, drugiego zabili, trzeciego zaś ukamienowali, z pozostałymi tak samo postąpili (Mt 21, 35-36). Obraz pokazuje z przodu sługę, który zakrywa swoje skaleczone oko. Dwaj słudzy leżą powaleni przez rzuty kamieniami oraz ciosy włócznią, a następni dwaj już nie żyją. Wszyscy są zbroczeni krwią.
W końcu posłał do nich swego syna, tak sobie myśląc: Uszanują mojego syna (Mt 21, 37) - opowiada Jezus dalej. Oto stoi syn, szczupły i jeszcze młody; jeszcze dziecko. Jednak sprawa ojca jest poważna: on chce zabezpieczyć swój udział w winogronach, zgodnie z umową. Syn jest całą nadzieją ojca, dlatego scena ta namalowana została przed ogromną zieloną górą. Tu musi chodzić o coś więcej niż tylko o winogrona. I tak wchodzi tutaj na scenę teologia: Ojciec wysłał swojego jedynego Syna, Jezusa Chrystusa. On powinien Mu zabezpieczyć Jego dział, wybrany naród Izraela, z którym zawarł przymierze. Ale dzieli On los wielu proroków przed Nim (por. Mt 23, 34-37). Mordują Go wielkimi włóczniami i chwytając za nogi, wyrzucają Go z winnicy. Zadziwia nas to, że stopniowo zmniejsza się płot i przez niego zakreślana powierzchnia. To jest swoistego rodzaju koncentracja na najważniejszym: na bezbronnej miłości, która się oddaje.
Królestwo Boże będzie wam zabrane, a dane narodowi, który wyda jego owoce (Mt 21, 43) - powiedział Jezus. Bóg założył Izrael jako swoją winnicę. Rolnicy natomiast odmawiają Mu Jego udziału. Słudzy Jego, posłani przez Niego prorocy, doświadczają ciężkiego losu. Także Jego własny Syn. Czy znaczy to, że Izrael został odrzucony, a na jego miejsce wszedł Kościół? To nie do Izraela odnosi się ten zarzut, tylko do przywódców ludu. Jezus mówi o innym narodzie, o Kościele. Do Izraela i do Kościoła odnosi się to samo, według tych samych kryteriów następuje rekrutacja. Oba poddane są jednemu historiozbawczemu prawu: ich odpowiadzią na wybranie powinno być przynoszenie właściwych owoców.

Panie, jesteśmy Twoją winnicą.
Panie, Ty jesteś jednocześnie Synem Właściciela winnicy.
Panie, chcemy przynosić Tobie dobre owoce.

 
 
Archiv - Archiwum
Counter
web design net-golum