BOTSCHAFT FÜR DIE WOCHE - MEDYTACJA TYGODNIA
P. Teodor Puszcz SChr
 


 
»Ich nähre euch mit dem,
wovon ich mich selbst ernähre.«

»...inde pasco, unde pascor...«

Augustinus Aurelius, Sermo 339, 4

 
»Karmię was tym,
czym sam żyję.«
 
 

Anbetung der Könige, Kapitell (12. Jh.) Museum der Kathedrale in Autun
Erscheinung des Herrn

Am Fest der Erscheinung des Herrn steht die Perikope (Mt 2, 1-12) aus dem Matthäus-Evangelium im Zentrum der Liturgie. Die lange Reise aus dem Orient und den Besuch der Weisen beim neugeborenen Messias hat nur dieser Evangelist beschrieben. Die Frage der Sterndeuter, wo ist der neue König der Juden? Und noch die beabsichtigte Huldigung des Kindes dazu, haben König Herodes und die ganze Stadt Jerusalem in Schrecken gebracht (vgl. Mt 2, 2-3). Er hat die Hohenpriester und Schriftgelehrten nach dem Geburtsort des Messias ausgefragt (vgl. Mt 2, 4-6). Danach ließ er die Weisen zu sich kommen und erzählen, wann der Stern ihnen erschienen war. Er ließ sie nach Betlehem reisen, wohin auch er gehen wollte, um dem königlichen Kind huldigen (vgl. Mt 2, 7-9). Dieser Besuch der Magier beim Herodes ist Thema der Darstellungen in christlicher Kunst. Aber überwiegend öfter bleibt die Huldigung der Könige die führende Darstellung.

Ein Meister im 12. Jh. hat diese Szene in einem Kapitell in Stein gehauen, das sich heute im Museum der Kathedrale in Autun befindet. Das Zentrum des Bildes bilden zwei Personen, Maria mit dem Kind auf dem Schoß, die ganz rechts in einem gut erkennbaren Gebäude sitzt und die drei Gäste empfängt. Den Stern hat der Meister nicht mehr in das Bild eingeplant. Zwei Drittel des Bildes füllen drei Könige, die an den Kronen auf ihren Häuptern zu erkennen sind. Der erste König übergibt gerade sein Gefäß Jesus, das an eine Vase erinnert, und vielleicht Weihrauch beinhaltet. Dieser König mit Bart und langen Haaren darf als erster sein Geschenk überreichen. Hinter ihn sehen wir den zweiten König, der jugendlich aussieht, und ebenso ein Gefäß in Form von einer Vase in den Händen hält – vielleicht gefüllt mit Myrrhe. Der dritte König steht hinter den zweien und zeigt einen Kasten, möglicherweise mit Gold. Alle drei sind barfuß, haben kurze Kleidung an und neigen sich dem Kind mit Respekt zu.
Als sie den Stern sahen, wurden sie von großer Freude erfüllt – schreibt der Evangelist – Sie gingen in das Haus und sahen das Kind und Maria, seine Mutter, da fielen sie nieder und huldigten im (Mt 2, 10-11). Weiter zählt Matthäus die Schätze auf: Gold, Weihrauch und Myrrhe. Schon früh wurden diese Gaben mystisch gedeutet: Gold – für König; Weihrauch – für Gott und Myrrhe – für den sterblichen Mensch.

Benedikt XVI. hat in seinem Jesus-Buch den Sterndeutern seine Aufmerksamkeit gewidmet: Nun ist aber vor allem zu fragen: Was waren das für Männer, die Matthäus als „Magier“ aus dem „Land des Sonnenaufgangs“ bezeichnet? Der Begriff Magier (mágoi) hat in den in Frage kommenden Quellen eine erhebliche Bedeutungsbreite, die vom ganz Positiven bis ins ganz Negative hineinreicht. Die erste von vier Hauptbedeutungen versteht unter Magiern Angehörige der persischen Priesterkaste. Sie galten in der hellenistischen Kultur als „Walter einer eigentlichen Religion“, ihre religiösen Vorstellungen wurden aber zugleich als „stark beeinflusst durch philosophisches Gut“ angesehen, so dass man die griechischen Philosophen vielfach als ihre Schüler dargestellt hat (Delling, a. a. O., S. 360). Es gibt wohl irgendeinen nicht genau zu bestimmenden Wahrheitskern in dieser Meinung; schließlich sprach auch Aristoteles von der philosophischen Arbeit der Magier (vgl. ebd.). Die anderen Bedeutungen, die Gerhard Delling aufführt, sind: Inhaber und Ausüber eines übernatürlichen Wissens und Könnens sowie Zauberer. Und schließlich: Betrüger und Verführer. In der Apostelgeschichte finden wir diese letztere Bedeutung: Ein Magier namens Barjesus wird von Paulus als „Sohn des Teufels, Feind jeder Gerechtigkeit“ (13, 10) bezeichnet und in die Schranken gewiesen. Die Ambivalenz des Begriffs Magier, auf die wir hier stoßen, zeigt die Ambivalenz des Religiösen als solchen auf. Es kann Weg zu wahrer Erkenntnis, Weg zu Jesus Christus hin werden. Wo es sich aber angesichts seiner Gegenwart nicht für ihn öffnet, sich gegen den einen Gott und den einen Erlöser stellt, wird es dämonisch und zerstörerisch (Jesus von Nazareth. Prolog. Die Kindheitsgeschichten, S. 101-102).
Die Reisenden aus dem Orient haben mit großer Mühe das Wandern unternommen und dann mit großer Freude den Gesuchten gefunden. Wir sind auch unterwegs und auf der Suche nach Jesus.

Sie knien nieder vor dem kleinen Kind,
das in den Armen seiner Mutter Maria liegt.
Sie holen ihre Schätze hervor, die sie so weit getragen haben,
und bringen ihm die größten Schätze der Erde als Gaben dar (…)
O Jesus, Kind der Mutter Maria, 
mit ihr und Josef und jenen Weisen,
– Jesus, der du weiser bist als die Weisen,
die dich suchen –
bringe ich dir weder Gold noch Weihrauch dar,
sondern nur die Myrrhe der Menschheit.

(Robert L. Knopp. Das Evangelium beten. Unser heilender Gott-mit-uns. Das Matthäus-Evangelium. Paderborn 1999, S. 32-33)

Objawienie Pańskie

W święto Objawienia Pańskiego perykopa z Ewangelii św. Mateusza (Mt 2, 1-12) stoi w centrum liturgii. Tylko Mateusz opisał długą podróż ze Wschodu i odwiedziny mędrców u nowonarodzonego Mesjasza. Pytanie magów, gdzie jest nowy król żydowski? I do tego zamiar oddania pokłonu dziecięciu, napędziły strachu królowi Herodowi i całemu miastu Jerozolimie (por. Mt 2, 2-3). Wypytywał on arcykapłanów i uczonych w Piśmie o miejsce narodzin Mesjasza (por. Mt 2, 4-6). Potem przywołał mędrców do siebie i kazał im opowiedzieć, kiedy ukazała się im gwiazda. Następnie skierował ich do Betlejem, dokąd sam chciał się udać, aby oddać pokłon królewskiemu Dziecięciu (por. Mt 2, 7-9). Odwiedziny Heroda przez magów są częstym tematem przedstawień w sztuce chrześcijańskiej. Natomiast wiodącym przedstawieniem jest pokłon Trzech Króli.

Pewien mistrz w XII w. wyrzeźbił w kamieniu tę scenę jako głowicę kolumny, która znajduje się obecnie w muzeum katedry w Autun. Centrum obrazu stanowią dwie osoby, Maryja z Dziecięciem na łonie, która siedzi całkiem na prawo w dobrze rozpoznawalnej budowli i przyjmuje tych trzech gości. Mistrz nie zaplanował gwiazdy w tym przedstawieniu. Dwie trzecie obrazu wypełniają Trzej Królowie, których można rozpoznać po koronach na głowach. Pierwszy Król akurat przekazuje Jezusowi swoje naczynie, które przypomina wazę i może zawiera kadzidło. Ten Król z brodą i długimi włosami może jako pierwszy przekazać swój dar. Za nim widzimy drugiego Króla, który wygląda młodzieńczo, i tak samo w rękach trzyma naczynie w formie wazy – być może wypełnione mirrą. Trzeci Król stoi za tymi dwoma i pokazuje skrzynkę, być może ze złotem. Wszyscy trzej są boso, mają krótkie stroje i skłaniają się ze czcią ku Dziecięciu.
Gdy ujrzeli gwiazdę, bardzo się uradowali – pisze Ewangelista – Weszli do domu i zobaczyli Dziecię z Matką Jego, Maryją; padli na twarz i oddali Mu pokłon (Mt 2, 10-11). Następnie Mateusz wylicza skarby: złoto, kadzidło i mirrę. Już bardzo wcześnie te dary były mistycznie tłumaczone: złoto – dla Króla; kadzidło – dla Boga i mirra – dla śmiertelnego Człowieka.

Benedykt XVI w swojej książce o Jezusie poświęcił uwagę astrologom: Teraz trzeba jednak przede wszystkim zapytać. Co to byli za ludzie, których Mateusz nazywa „magami” ze „Wschodu”? W interesujących nas tu źródłach termin „magowie” (mágoi) ma całą gamę znaczeń, które od pozytywnych sięgają do całkowicie negatywnych. W pierwszym z czterech głównych znaczeń przez magów rozumie się członków perskiej kasty kapłańskiej. W kulturze hellenistycznej uważano ich za „przedstawicieli autentycznej religii”, jednocześnie jednak w ich religijnych ideach widziano „silny wpływ myśli filozoficznej”, do tego stopnia, że filozofów greckich często uważano za ich uczniów (zob. Delling 1942: 360). W opinii tej jest może jakaś trudna do określenia cząstka prawdy; w końcu również Arystoteles mówił o filozoficznej pracy magów (zob. tamże). A oto inne wymieniane przez Gerharda Dellinga znaczenia tego terminu: teoretycy i praktycy nadprzyrodzonej wiedzy i mocy, a także czarownicy, a wreszcie: oszuści i uwodziciele. W Dziejach Apostolskich znajduje się to ostatnie znaczenie: maga noszącego imię Bar-Jezus Paweł nazywa „synem diabelskim, pełnym wszelkiej zdrady […] i wrogim wszelkiej sprawiedliwości” (Dz 13, 10). Istniejąca tu niejednomyślność terminu „mag” wskazuje na niejednoznaczność wymiaru religijnego jako takiego. Religijność może się stać drogą do autentycznego poznania, drogą do Jezusa Chrystusa. Kiedy jednak nie otwiera się na Jego obecność i przeciwstawia się jedynemu Bogu i Zbawicielowi, staje się wtedy demoniczna i niszczycielska (Jezus z Nazaretu. Dzieciństwo, s. 125-126).
Podróżnicy ze Wschodu podjęli się bardzo trudnej wędrówki, a potem z wielką radością znaleźli Poszukiwanego. My także jesteśmy w drodze i w poszukiwaniu Jezusa.

Klęczą oni przed małym Dziecięciem,
które leży w ramionach swojej Matki Maryi.
Wyciągają oni swoje skarby, które z tak daleka przynieśli,
i ofiarują Mu największe skarby ziemi, jako dary (…)
Jezu, Synu Matki Maryi,
z Nią i Józefem i tymi mędrcami
– Jezu, który jesteś mądrzejszy niż ci mędrcy,
którzy Ciebie szukają –
ofiaruję Ci ani złoto, ani kadzidło,
ale tylko mirrę człowieczeństwa.

(Robert L. Knopp. Das Evangelium beten. Unser heilender Gott-mit-uns. Das Matthäus-Evangelium. Paderborn 1999, s. 32-33)

 
 
Archiv - Archiwum
Counter